Umówiłam się na dzisiaj z Mongołami do Parku Narodowego Hustai, ale "popsuł im się samochód" jak to czasem bywa po grubszych imprezach no i skończyliśmy w krzakach nad Tuulą. Słuchaliśmy szumu wody pod kilkunasto centymetrowym lodem, spacerowaliśmy po rzeczce, krzaczkach i szukaliśmy ptaszków, bo to ornitolodzy.
Przy okazji polecę kolegów na fejsie:
Skorzystam jeszcze z okazji, żeby napisać parę głupot:
1. Jest wyjątkowo ciepło jak na tą porę roku w Mongolii, np. dzisiaj w ciągu dnia było - 9 stopni C (w nocy jakieś -20), dlatego Mongołowie boją się, że później przyjdzie zuud - bardzo duży mróz i (zależnie od rodzaju zuudu) mnóstwo śniegu albo mnóstwo lodu przez które zwierzęta hodowlane nie mogą znaleźć jedzenia. Kilka lat temu ofiary zuudu liczono w milionach, więc nie ma żartów. Tak czy inaczej teraz nie marznę tak bardzo, smaruje się kremami i noszę ponton (kurtkę-ponton) no i moje super kaszmirowe getry.
2. Jak jeszcze nie wiecie to mówię wam, że jestem w trakcie przygotowań wyjazdu do Chin. Chcę być na Sylwestra w Pekinie, posiedzieć tam jakiś tydzień, potem pojechać do Harbinu na festiwal lodu i światełek (KLIK). A potem jeszcze Xian (terakotowa armia!) i Szanghaj. Yeey, zobaczymy co z tego wyjdzie.
3. Też jak nie wiecie to też mówię, że mam teraz egzaminy i bla bla. To popatrzcie jeszcze na zdjęcia z dzisiaj.
To jakieś 2 spore przystanki od centrum a tak tam spokojnie i trochę czystsze powietrze. (Chociaż możecie nawet na tych zdjęciach zobaczyć smog i dym na niebie...)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz